Footpedal SV-129 – gdy paluch boli od Lotusa

Macie tak czasami, że wchodzicie na Allegro w poszukiwaniu starego sprzętu, a tu wpada wam w oko produkt, o który nigdy nie słyszeliście, po czym kupujecie go w sensownej cenie i okazuje się strzałem w dziesiątkę? Uwielbiam te uczucie satysfakcji, które pojawia się post factum.

Ale gdzie leży problem?

Wróćmy do początku historii. Kierownice, pedały i inne wymyślne akcesoria to nigdy nie była specjalność mikrokomputerów. Oczywiście pojawiało się tam ich wcale niemało, jak wszędzie, niektóre naprawdę egzotyczne, ale zwykle okazywały się słabo działającymi i zupełnie niepotrzebnymi wyciskaczami funduszy. Stąd niewielka ich popularność. Co innego przy konsolach, gdzie wiele akcesoriów odnajdywało się bardzo dobrze, a dedykowane gry wręcz przy nich lśniły.

Druga sprawa jest związana z tu i teraz. Wszyscy, którzy wracają dzisiaj do kultowych samochodówek typu Lotus, Jaguar XJ220, Vroom czy Supercars 2, szybko zauważają, że daleko tym grom do komfortu w obrębie sterowania. Ciągłe trzymanie paluchem fajera albo drążka w górę jest wyjątkowo męczące przy starych joystickach. Jeden, dwa wyścigi i kończy się zabawa, a zaczyna męczarnia. Nie o takie retro walczyłem.

Plastikowe lekarstwo

Jak się okazuje jest na to doskonałe remedium o nazwie – Footpedal SV-129. Skuteczność, wygodna i prostota tego rozwiązania tak mnie jeszcze ekscytują, że ręce mi się trzęsą i od czasu do czasu mogę duplikować litterrki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Że tak go nazwę dosłownie – pedał na stopę – to produkt firmy QuickShot, który jest przeznaczony – tutaj najlepsze – do urządzeń opartych o standardowe, atarowskie złącze. Tym samym jednym urządzeniem pokrywamy wszystkie gry oparte o joystick w małym Atari, Atari ST, C-64 (i podobne), Amiga, Amstrad CPC, ZX Spectrum (oczywiście wymagana odpowiednia przejściówka np. na Kempstona) czy bardziej egzotyczne BBC Micro, BBC Master czy Acorn Archimedes (też niezbędna odpowiednia przejściówka). Sprzęt nie działa natomiast już z Segą Mega Drive, która nie lubi żadnych obcych przejściówek. Kij jej w pada, zostajemy przy komputerach.

Ustawienie pod grę skonfiguruje nawet dziecko

Footpedal podłącza się między joystickiem, a docelowym sprzętem. Czyli dany joystick podłączamy do pedałów przez kabelek zakończony męskim złączem, a drugi kabelek od pedałów podłączamy do komputera. Idea, więc jest dziecinnie prosta, pedały filtrują, które ruchy mają przejąć, a które pozostawić w spokoju. Odpowiednią konfiguracje ustawiamy przez przełączniki. Te w trybie gry chronione są plastikowym zamknięciem, aby noga niechcący ich nie przestawiła. Czyli już szczegółowo: za pomocą przełączników określamy, który ruch (lewo/prawo/góra/dół/fire) ma przejąć jaki pedał (żółty, pomarańczowy czy zielony), a co ma zostać nietknięte i za co wciąż odpowiada joystick. Jednym słowem konfiguracja pod daną grę jest niezależna od oprogramowania i trwa jakieś 10 sekund. Bomba!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Urządzenie też jest estetycznie i solidnie wykonane. Nie potrzebujemy zbyt dużej siły do wciskania przycisków, łatwo zgarnąć ewentualne paprochy i utrzymywać urządzenie w czystości. Lewy i prawy pedał mają składaną podstawkę, aby lepiej umiejscowić nogi. Są wystarczające nawet dla nieobutej męskiej stopy nr. 46. Do grania w glanach się jednak nie posuwajmy.

Przykłady, bo bez testów nikt nie da wiary

Potestowałem trochę gier na Amidze 1200 i Atari 65XE i wrzucam wrażenia. Uprzedzę, że przeważająca ilość jest pozytywna.

Lotus 3 – bajka. Stopa cały czas na żółtym pedale i z rzadka korygujemy odpuszczając. Na joysticku Composite Pro tylko sobie pykamy lewo/prawo, aby ustalać kierunek.

SuperCars 2 – ciekawa konfiguracja, dająca wymierne efekty. Żółty pedał ustawiamy na gaz, pomarańczowy na strzelanie rakietami do przodu, a zielony na rakiety do tyłu lub miny. W samej grze olewamy hamowanie, bo odbywa się głównie przez puszczanie gazu. Joystick to oczywiście lewo/prawo. Bardzo przyjemna rozgrywka.

Super Hang-On – jest dobrze. Tradycyjnie żółty – rura, zielony – pisk opon. Na joysticku fire – turbo, a kierunki to przechylanie się. Wciąż myszka wydaje mi się lepsza, ale na pewno jest łatwiej niż na joysticku.

Vroom – wymagająca gra, bo bardzo szybka, z dobrą AI, trzeba poćwiczyć, aby robić postępy. Z pedałami sprawa jest o wiele prostsza i prędzej można nabyć odpowiednie umiejętności. Ustawienia standardowe, można też pokusić się o ręczną skrzynię biegów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nigel Mansell World Championship – jak Vroom, tylko prostsze, z marszu można wszystko wygrywać.

Indianapolis 500 – sama przyjemność, skupiamy się głównie na wymijaniu przeciwników i unikaniu kontaktu z nimi (o który bardzo łatwo). Kwestie bolących palców to zamierzchłe wspomnienie.

Buggy Boy – cud, miód i orzeszki. Żółty – przyśpieszanie, zielony – hamowanie. Joystick kierunki, a fire zmiana biegu niski/wysoki. Bardzo skuteczne rozwiązanie, uzyskujemy od razu o wiele lepsze efekty. Najtrudniejszy tor prawie przeszedłem za pierwszym razem (przegrana przed samą metą), a zwykle kończyła mi się zabawa w połowie trasy.

Pole Position – tu jest odrobinę nietypowo. Żółty przyśpieszanie na niskim biegu, zielony – przyśpieszanie na wysokim biegu. Joystick kierunki i fire – hamowanie. Sprawdza się znakomicie. W trakcie rozgrywki zawsze przypomina mi się poniższy klasyk.


Pit Stop – daje radę, ale bez rewelacji. Pierwsza część nie dostarcza już przyjemności jak kiedyś. Za dużo dość nudnego wymijania i ciągłego przyśpieszania/hamowania.

Road Race – tu jest nieźle, ale są pewne niedoskonałości. Żółty – gaz, zielony – hamulec i redukcja biegu jednocześnie. Fire – zmiana biegu na wyższy, lewo/prawo – sterowanie. Najpierw trzeba się przyzwyczaić do jednej sprawy – nie możemy trzymać gazu przy zmianie biegu. Trzeba, więc wyćwiczyć pamięć, aby zupełnie odpuszczać gaz jak wchodzimy na wyższy bieg. Poza tym hamowanie nie zawsze łapie. Jest to szczególnie przykre, gdy zbliżamy się do stacji benzynowej i możemy ją ominąć. Jest ciekawie, ale sam joystick może być łatwiejszy w obsłudze.

Fire Chief – gra jest trudna, zawsze taka była, ale ciekawiej się teraz wymija przeciwników, niczym w rzeczywistej jeździe. Żółty – prawo, czyli przyśpieszenie, zielony – lewo, czyli hamulec. Fire – syrena (czyli tymczasowa nieśmiertelność), góra/dół – zmiana pasów. Trzymamy się najszybszych pasów ruchu, zbliżamy się do pojazdu przed nami i w odpowiednim momencie skręcamy na drugi pas i wymijamy natręta. Można ładnie to opanować.

Milk Race – Żółty – przyśpieszenie, Zielony – hamowanie, fire – przerzutki, góra/dół przesuwanie się na trasie. Nie zdaje egzaminu. Gra jest ciężka na joysticku, a tu jeszcze gorzej. Dla masochistów.

Ostateczna rozprawa

Footpedal SV-129 to jedno z fajniejszych odkryć ostatniego czasu. Wyścigi stają się teraz prawdziwą przyjemnością i nie czuję abym chciał już wracać do korzeni. Sprzęt jest na tyle elastyczny, że da się go sensownie użyć też w grach nieopartych na motoryzacji, ale na przykład w symulatorach czy niektórych zręcznościówkach. Trzeba poeksperymentować.

sv129-1

Zdjęcie: Mingos Commodorepage

Cena? Używamy sprzęt (ale w bardzo dobrym stanie i z pudełkiem) zdobyłem za 40zł + przesyłka. Co jest ceną aż za dobrą. Wiem, że bez problemu można zdobyć też nówkę-sztukę na Ebayu. Pewien mieszkaniec Grecji sprzedaje je za około 125zł (73zł + 52zł przesyłka). Tę cenę pozostawiam już waszej ocenie.

Ostatecznie świetny sprzęt, który dostarcza namacalną wartość dodaną, żaden przereklamowany gadżet co raz użyjemy i się zniechęcimy. Byłbym ostatnią świnią jakbym ukrył go w szafie i nikomu nie polecał, więc polecam!

# # # # # # #