QS-127 Starfighter – jak bezprzewodowo dawać po mordzie

Recepta na zrobienie lansu na dzielni na przełomie lat 80/90? Wyskoczyć z padem bezprzewodowym i zaproponować rozgrywkę w Saboteur na ZX Spectrum, Bruce Lee na Atari XE/XL, The Last Ninja na C-64 czy Chaos Engine na Amidze. Wtedy poza zasięgiem, ale po latach nadrabiam klimat z padem QS-127, zwanym też Starfighterem, który wpadł mi ostatnio w ręce.

Pic na wodę i fotomontaż?

Pierwsza myśl jaka przychodzi przy styczności z technologią bez kabelka z 1989 roku to, że będzie ona niestabilna i toporna. Nic bardziej mylnego, komunikacja bazująca na podczerwieni to nie rocket science. QS-127 działa bardzo przyzwoicie, nie ma żadnych przerwań o ile tylko nie machamy padem bezpośrednio przed odbiornikiem. Oczywiście coś za coś, pojedynczy pad napędzają aż 4 baterie AAA i trzeba pilnować, aby po zakończeniu zabawy wyłączyć kontroler, bo będzie żarł energię cały czas.

Dwaj Gwiezdni Wojownicy i Dr. Odbiornik

QS-127

Sam kontroler można ustawić w jeden z trzech trybów:

 Aby było bezprzewodowo najpierw trzeba pobawić się przewodami. Duży do odbiornika, małe do komputera/konsoli.

QS-127

Granie na kanapie zanim było to modne

Z udogodnień Starfighter ma na sobie przełącznik czy ma współpracować z pierwszym czy drugim portem gracza. Jest to szczególnie wygodne przy sprzęcie, który nie trzyma standardu za co jaki port odpowiada, jak na przykład w C-64. Gdy rozwaleni przed ekranem zauważamy - „o nie działa Player 1” – to nie ruszając się z miejsca przesuwamy przełącznik na Player 2 i już, szafa gra.

Poza tym Starfigher ma typowe przyciski dla niebudżetowych joysticków, czyli Autofire i Slow Motion, a optymalny zasięg urządzenia wynosi 1,20 – 4,5 metra.

Odbiornik na miejscu…

QS-127

Jakieś wady?

Nikt tej serii od ponad dwudziestu lat nie produkuje, a więc musimy mieć trochę szczęścia, aby trafić na idealnie działający egzemplarz. Jak wiadomo retrogracz powinien być zawsze mentalnie przygotowany na czyszczenie lub naprawę, takie hobby. Nawet w moim blisko idealnym zestawie są problemy z rozgrywką w dwie osoby z dwoma Starfighterami jednocześnie. Każdy kontroler z osobna działa bez zarzutu, ale przy równoczesnej partii jedna z postaci na ułamek sekundy ma przerwany ruch (wyraźne migotanie animacji). W wiele gier wciąż da się grać, ale lekko to wkurza, prawdopodobnie problemem jest usterka w jednym z przewodów łączących odbiornik z komputerem/konsolą (gubienie sygnału).

…a my zadajemy cios ninjutsu bez pośrednictwa kabla.

QS-127

Reasumując. Jeżeli zauważymy QS-127 (lub podobny, jest kilka odmian Starfightera) w sensownej cenie to warto się zainteresować. Przerzuciłem się zupełnie na niego. Kolejne łączenie światów – pad działający niczym na konsolach nowej generacji i klasyki 8/16 bit.

[Oryginalna instrukcja 1/2]

[Oryginalna instrukcja 2/2]

# # #

  • http://linux-on-n550.blogspot.com/ Kokos

    Jestem jednak bardziej ciekaw współczesnego rozwiązania do zdalnego sterowania retro sprzętu. Dzięki.

  • ghenesis

    Miałem tego pada, w zasadzie to pady, bo w zestawie były dwa. Dość spory odbiornik z dwoma kablami zakończonymi standardowymi wtyczkami od joy-ów. Niestety, w owym czasie zupełnie mi to nie podeszło, a może to moje pady były jakieś oporne… w każdym razie działało to jakoś mało płynnie mechanicznie i pewnie druga sprawa to przyzwyczajenie do standardowego joysticka…