„Gry Wojenne”, czyli kobiety nie będące w opałach

Mając lat 30+ czy 30++ przez mózgownice przelatują kwestię wcześniej niedostrzegalne. Nie tylko chodzi o to, że z wiekiem zaczęliśmy mrużyć oczy na hasło „jak dłużej zostaniesz w pracy to czeka cię niesamowity bonus” czy popijać wódkę piwem, a następnie mieszać ją z winem i whisky (choć z tym wciąż różnie bywa). Chodzi o coś więcej. O fakt, że całe społeczeństwo zmieniło się wokół nas i głośno akcentuje tematy, które traktowane były wcześniej po macoszemu.

I właśnie ten stan umysłu dał o sobie znać podczas degustacji zimnowojennego klasyka „Gry Wojenne” („WarGames”) z 1983 roku. Klasycznego młodzieżowego evergreena, gdzie młody haker, którym kiedyś mógłbym być JA albo mógłbyś być TY, włamuje się do amerykańskiego systemu sterowania rakietami balistycznymi i rozpoczyna symulację konfliktu nuklearnego. Niczym w tej piosence „Bo nie zna życia kto nie zrzucał atomówek, w Cywilizacji cenił globalny pochówek…”

…przywrócono na chwilę utracony kontakt z bazą.

Damulki w cieniu

Nie ma co się oszukiwać, że w temacie młodzieżowego kina moralnego niepokoju z lat 80/90, czyli potworów, robotów, gadżetów i wszystkiego co fajne, dziewczyny miały trochę pod górę. Ba! Trochę? Miały po prostu przerąbane. Jeszcze gorzej dla nich było w temacie gier wideo, gdzie prawie wszyscy, którzy rozdawali karty celowali w chromosom XY. Bohaterowie to zwykle nieugięci faceci/chłopcy, a kobiety/dziewczyny to zwykle mniejsze lub większe screaming lady. Szczególnie lata 90 wpisały się mocno w te ramy. Marketing oparty na next-level, kultura cool, rewolucja 3D, erupcja FPS, jednym słowem duża część geekowo-nerdowej kultury popularnej zagrana została na chłopięcą nutę.

Dziewczyny musiały zejść do podziemia i oddawać się mrocznym rytuałom grania w poczuciu, że nie o ich rząd dusz odbywa się ta batalia.

Wyjątkowo rzadkie zdjęcie tajnej kwatery dziewczyn, dzięki uprzejmości gry „South Park: Kijek Prawdy”

stick

Kobiety kontratakują

Nadeszło jednak nowe stulecie. Długo organizowany ruch oporu opuścił kanały, lasy i bunkry. Kobiety przeszły do bezpardonowego szturmu opanowując tereny wcześniej należące do dominium pryszczatego nastolatka. W obrębie gier najpierw zdominowały casualowy przyczółek, po czym krok po kroku skutecznie uruchomiły komórki w bardziej hardcorowych zakątkach gier jak choćby multiplayerowe shootery czy MMORPG. Zaczęły na tyle wyraźnie głosować portfelem, że wielu rozdających karty w popkulturze musiało poprosić o zmianę talii.

Również sprawnie ogarnęły growe media. Abstrahując w tym momencie od zażartej dyskusji czy to już radykalny feminizm czy przywracanie uczciwej równowagi, warto podrzuć parę głośniejszych nazwisk choćby z branży gier wideo. Anita Sarkeesian i jej seria „Tropes vs. Women”, w której bezlitośnie punktuje przykłady kobiety w opałach, którymi wybrukowane są ulicy elektronicznej rozrywki. Czy bardziej stonowana Leigh Alexander, racząca nas interesującymi felietonami w ambitniejszej części growej prasy jak Edge czy Five out of Ten. A to tylko forpoczta całego legionu.

Back to the WarGames

Nie zgubiłem się, powracam. Nakreśliłem tło, które towarzyszyło mi mentalnie przy odświeżaniu Gier Wojennych, więc pora przejść na meritum. Oglądając film z 1983 przygotowany byłem na klasyczną partnerkę głównego bohatera, czyli panienkę w opałach. Choćby taką jak Andy z The Goonies.

Andy - The Goonies

Która głównie krzyczy i musi ruszać jej z pomocą Brandon, o ten:

Josh Brolin - Planet Terror

OMG, pomyłka, to już jego skrajna wersja. Następny:

 Josh Brolin - No Country for Old Men

Szlag, nadal jesteśmy w strefie mroku. Może teraz?

brandon

O! No i Brandon we własnej osobie.

Tak samo bohaterka Gier Wojennych Jennifer z założenia powinna pasować do uprawianego ówcześnie schematu, a tu – prawdziwe zaskoczenie – mamy zupełnie inną postać. Silną fizycznie i psychicznie osobowość, która sama się o siebie zatroszczy i to ona wyrusza na pomoc hakerowi w opałach.

Jennifer – samica alfa

Już na początku zawłaszcza jeden z rekwizytów samczej kultury, czyli motocykl, symbol rockersów/ridersów, ikonę, którą wykreował Marlon Brando z „Dzikiego” („The Wild One”). Tak, to Jennifer ma motocykl, i to ona proponuje głównego bohaterowi podwózkę na początku filmu. To on siedzi z tyłu, a ona prowadzi – olaboga – dosłowna zmiana ról.

wargames_jennifer_motorbike

Bynajmniej nie jest to drobny szczegół, autorzy filmu mieli ciekawy i nietuzinkowy pomysł na bohaterkę. Jennifer jest nieprzeciętnie wysportowana. Uprawia biegi i aerobik, i to nie takie prostackie, ot po pobudce, ale bardziej wyczynowe, wspomina, że ma z koleżankami wystąpić w telewizji z przygotowanymi ćwiczeniami. Świetnie pływa i błyskawicznie podejmuje decyzję. W krytycznym momencie, gdy trzeba uciekać, nie waha się przepłynąć trzech mil wpław. Musi jednak porzucić pomysł, bo David aka wrzód na dupie, grany przez Matthew Brodericka, pływać nie umie.

Braku siły psychicznej też nie można jej odmówić. Gdy David ścigany przez agentów FBI ma kryzys i płaczliwym głosem załamuje się, że nikt mu nie wierzy, to ona do niego podchodzi i przywraca mu wiarę we własne siły. Co więcej nie stroni od figlarnych, erotycznych gestów, kładąc nogi na stole i blokując mu drogę, na co biedny David stoi jak słup soli. Zresztą w dwóch, skromnych scenach z młodzieżowym pocałunkiem to do niej należy inicjatywa.

Oczywiście film kieruje się swoimi prawami i obrazowaniem ówczesnej rzeczywistości. David jest sprytny i inteligentny, to on jest hakerem, to on ma nowoczesne technologie w jednym palcu i niczym MacGyver potrafi obejść nawet zaawansowane, wojskowe systemy zabezpieczeń. Nie oczekujmy tu cudów. Niemniej postać Jennifer zrobiła na mnie spore wrażenie swoim nieprzystosowanie do obowiązujących w ówczesnym kinie schematów. Zaprawdę, warto przy odświeżeniu tego kina młodzieżowej przygody zwrócić na nią baczniejszą uwagę. Kiedyś mogło to nam umknąć, mnie umknęło na pewno.

wargames

Tymczasem w roku 2014

Dyskusja o pozycji kobiety w ówczesnej popkulturze? Checked. Wyślizgująca się schematom postać kobieca w nerdowskim kinie? Checked. Pozostaje tylko rzucić okiem na aktualną rzeczywistość. Skoro podniosła się świadomość, kobieta ma niewątpliwe więcej do powiedzenia w popkulturze to czekają nas tylko uczciwe, wyważone filmy i gry wideo? Jak przy każdej rewolucji i agresywnej walki o swoje w pewnym momencie dochodzi do okresu błędów i wypaczeń.

Tutaj dobrym przykładem jest nowy serial Halt and Catch Fire, który sięga po tematykę nerdowską jak mało co. Opisuje bowiem gwałtowny rozwój systemowych komputerowych we wczesnych latach 80, świat białych mężczyzn, inżynierów, hakerów, agresywnych wizjonerów pod krawatem albo i nie. Autorzy jednak, pragnąć podarować trochę świeżości, pokazują wszystkim Grom Wojennym, Tronom i The Last Starfighterom środkowy palec i w roli głównego hakera mianują dziewczynę. Cyniczną, niezależną buntowniczkę, niepozbawioną oczywiście urody i atrakcyjności, która nie stroni od bicia rekordów w salonach gier czy bijatyki z facetami w knajpie. Uczy się kiedy chce (choć wie prawie wszystko), pije ile chce, uprawia seks gdzie i kiedy ma na to ochotę, wszystko w przerwach między łamaniem najbardziej zaawansowanych systemów komputerowych. Bo łeb też ma oczywiście nie od parady. Dziewczyna z komputera okiem filmowców XXI wieku.

halt_and_catch_cameron

Tymczasem opisywana historyczna rzeczywistość, której poświęcony był film, już dawno znika za horyzontem, jak niezabezpieczona łódź na środku oceanu, którą pozostawiliśmy poszerzając wiedzę o morskich głębinach.

Wszystko wskazuje, że w wojnie o miejsce kobiety w nerdowskiej popkulturze straty będą nieuniknione. Raz przywracamy równowagę, drugi raz aż tak bardzo się staramy, że wpadamy w pułapkę wypaczania rzeczywistości i sztucznych postaci, których miałkość ciężko dzisiaj znaleźć nawet w uniwersum Marvela.

# # # # #

  • Rafael Budnik

    Ktoś tu zapomniał o jednym z bardziej znanych filmów https://en.wikipedia.org/wiki/Hackers_(film)
    W którym jednego z najlepszych haxoorów gra Angelina Jolie ^^

    • http://www.bigdaddyscreations.com Pancho

      Słabo
      go znam, obejrzałem raz, w okolicach premiery i prawie nic w głowie
      nie zostało. Mam wrażenie, że tam tematyka komputerowa
      potraktowana była mocno dyletancko, jakieś bzdety były z
      pokazaniem pracy hakerów i ówcześnie mocno mnie to irytowało. Ale
      dzięki za przypomnienie, odświeżę. A jak została pokazana sama
      postać grana przez Angeline,
      pamiętasz może? Super plastikowa czy miała jakiś charakter?

      • Rafael Budnik

        Imho miała całkiem drapieżny charakter ;)
        Trochę tam było dyletanctwa ale jest też scena w której na monitorze widać w użyciu prawdziwego exploita, co ciekawe to jest chyba film który najbliżej pokazuje prawdziwy charakter hakowania, choćby scena z grzebaniem w korpo śmieciach :P

  • Michał Iwanicki

    Bardzo fajny tekst. Ja tylko chciałem jeszcze nieśmiało zwrócić uwagę na drugą, bardzo fajnie wykreowaną postać kobiecą w Halt and Catch Fire – Donne, żonę Gordona. Matka dwójki dzieci, na głowie ma dom i męża, niespełnionego geniusza i pierdołę, ale jak się okazuje skończyła Stanford, najwiekszy problem projektowy Gordona rozwiązuje na kolanie w kuchni. A kiedy cała męska zgraja bezradnie rozkłada ręce, ona ręcznie odczytuje FAT z uszkodzonego dysku. Donna FTW.

    • http://www.bigdaddyscreations.com Pancho

      To prawda, to jest postać z krwi i kości. Tak mnie denerwuje ta Cameron, jest plastikowa doskonałość, że ta niechęć przesłania mi parę świetnie odwzorowanych bohaterów. Donna właśnie zdecydowanie do nich należy. Dokładnie tak jak piszesz. Z jednej strony ma swoje wybuchy, pretensje, przecież po wymagającej pracy zajmuje się jeszcze domem i dwojgiem dzieci, a tu mąż buja w obłokach, ryzykuje karierę i egoistycznie marnuje domowe oszczędności, proza życia. Z drugiej strony Donna ma odpowiednie wykształcenie, doświadczenie zawodowe, Gordon zdaje sobie sprawę jakiego ma fachowca pod dachem podsuwając jej mimochodem swój projekt. A ona, obserwując temat z boku, z odpowiedniej perspektywy, jest w stanie posunąć temat do przodu. To jest cholernie życiowe, ile największych blokerów zostało właśnie rozwiązanych w najmniej spodziewanym momencie, w najdziwniejszym miejscu, przez tymczasowych doradców? Każdy sam wie, że sporo.

      Tak, Donna FTW, spokojnie mógłby pojawić się tekst tylko o niej. :)

  • http://www.5razones.pl Pau

    A Lisbeth Salander z sagi Millenium Stiega Larssona?

  • StacjaKosmiczna

    Bardzo dobry text ;) Będziemy zaglądali częściej :)